Licznik odwiedzin

mod_vvisit_counterDzisiaj20
mod_vvisit_counterW tym tygodniu269
mod_vvisit_counterW tym miesiącu1531
mod_vvisit_counterWszystkie odwiedziny219770
Użytkowników online: 14 

Pensjonat Panda

Serdecznie zapraszamy Państwa do spędzenia miłych chwil w Pokojach Gościnnych PANDA.

Obiekt nasz znajduje się ok. 300 m od morza i pięknej piaszczystej plaży, w bardzo spokojnej części Karwi. Oferujemy 1 studio; 2, 3, 4, 5 osobowe pokoje.

 

KONTAKT:

84-105 Karwia, ul. Relaksowa 38

tel. kom. 605 537 338

tel. kom. 605 537 568

e-mail: panda.karwia@gmail.com

www.panda.afr.pl

PROMOCJA!

Członkowie i sympatycy Stowarzyszenia otrzymają 10% zniżki!

Wspomnienia sentymentalne
wtorek, 06 września 2011 19:59

Otrzymałem w ubiegłym miesiącu list następującej treści:

 

Szanowny Panie!

Pozwalam sobie przesłać odnalezioną anonimową fraszkę, w której wymieniono „MIŁOCIN”. Będąc „dziecięciem” bywałem tam często u moich dziadków MANELÓW, co do dzisiaj serdecznie wspominam.

Z poważaniem:

Jerzy Pochodyło

Oto treść fraszki:

 

Szli z Puław do Końskowoli,

Mówiąc, że ich serce boli.

Na drugi dzień, za Parchatką,

Coś szeptali o tym z matką.

W Miłocinie parę czułą

Związał mocno proboszcz stułą,

A teraz w każdej godzinie

Wściekle kłócą się w Lublinie

 

Pan Jerzy Pochodyło, jest lekarzem weterynarii i mieszka w Skowieszynku k/Kazimierza. Pan Jerzy związany jest sentymentalnie z Miłocinem  w związku z jego częstą bytnością u swoich dziadków Państwa Manelów mieszkających  pod numerem 11. W cytowanym liście mile wspomina te odwiedziny.

 

Fraszkę anonimowego autora napisaną w latach 1870-1900, wyszukał Pan Pochodyło w książce Juliana Tuwima p.t. CZTERY  WIEKI  FRASZKI POLSKIEJ.

 

Bardzo Panu dziękuje za zainteresowanie się Miłocinem po wielu latach nieobecności. Fraszki tej nie znałem i  z przyjemnością  włączę ją  do materiałów opisujących dzieje Miłocina.

 

Chętnie przyjmę od Pana wspomnienia o czasach kiedy żyli Pana dziadkowie. Może zachowały się w pamięci ich opowiadania o życiu mieszkańców Miłocina.

 

Z  pozdrowieniem

Marian Górniak